Z życia wzięte: zabieg usunięcia guzka

Jak już wiadomo, dziś Sid przeszedł zabieg usunięcia guzka (zapalenie mieszka włosowego po wewnętrznej stronie powieki).

Przed 15 wyszliśmy z domu (w połowie drogi pies już wiedział dokąd idzie i zaczął się bać (podobnie się zachowuje gdy słyszy huki)). W gabinecie najpierw dostał "Głupiego Jasia", po którym mógł (ale nie musiał) wymiotować, nic się nie stało. Później dostał już tą "główną" narkozę, zwymiotował się i kilka sekund później padł. Aby lepiej mu było oddychać położyłam go na boku, wyglądał na sparaliżowanego





Aby położyć go na stole operacyjnym (65 kg psa) 4 osoby musiały go podnieść. Moja mama i pani weterynarz za tylne nogi, pan weterynarz za przednie łapy, a ich kolega złapał psa pod plecami.
Później zaczęli go przywiązywać do stołu (wiecie, aby nie uciekł, nie ruszał się, nie zaatakował ich (czy coś)). Poszliśmy do domu (pani powiedziała, że za około godzinę mamy przyjść (około 16:20).

Zadzwoniła do nas około 16, wsiedliśmy do auta (Sid nadal był pod działaniem narkozy, więc niemożliwe było aby przeszedł około 400-500 metrów o własnych siłach). Gdy weszliśmy do gabinetu pies nadal leżał na stole, mama położyła koc na ziemi (trzeba było jakoś go przenieść), pan wet. chwycił po jednej stronie, mój tata po drugiej stronie (przenieśli go i włożyli do samochodu), mama zapłaciła jednak 120 zł (powinno być 150 zł, a nawet więcej bo kły czyściła, reszta zębów była w dość dobrym stanie) za zabieg (dodatkowo ma rozpuszczalne szwy)+ krople do oczu (3 razy dziennie muszę mu podawać). Kontrola za 10 dni.

Dojechaliśmy pod klatkę, rozpoczęło się najtrudniejsze zadanie: przenieść psa do mieszkanie. Wyszłam pierwsza z samochodu (aby otworzyć drzwi od klatki, w klatce i od domu), a później pomogłam mamie nieść psa (my trzymałyśmy z tyłu, a tata z przodu), udało się. Teraz od jakichś 40 minut leży otępiały w przedpokoju (gdy podniesiesz jego fafle zobaczysz język, który mu wypadł :D ).



Po kastracji otępienie i niechęć do życia trzymało 3 dni, ale wtedy miał 2-3 lata i nie miał nadwagi, a teraz? Teraz ma 8 lat i nadwagę, ten stan może potrwać dłużej. Ale dobrze, że żyje i zabieg się udał :)

EDIT: Przez godzinę, a nawet dwie ciągle skomlał. A gdy miał dość samotnego leżenia, wstał i poszedł chwiejnym krokiem do salonu i położył się na swoim posłaniu :3

A Wasz pies (lub jakieś inne zwierzę) miało kiedyś przeprowadzany zabieg lub będzie miało? Przez ile dni był/a otępiała/y?

Komentarze

  1. My przeszliśmy i kastrację i sterylizację ale psy szybko wróciły do formy :) Dużo zdrowia!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Majowe krasnoludki 2016 roku