TOP czterech zwierząt (które chciałabym posiadać)

Szanowni Państwo

Tym razem przedstawię cztery najbardziej pożądane przeze mnie zwierząt (inne niż psy, koty, świnki morskie, króliki i chomiki, ponieważ je już kiedyś posiadałam), które chciałabym mieć w swoim domu albo w ogrodzie, ale tylko wtedy gdy miałabym warunki na takie zwierzaki. Z góry mówię, że będzie to bardzo krótki post (moja wena nadal leży na dnie). 

1. Szynszyla
Mają mięciutkie futerko i przez całe życie wyglądają jak młodziaki. Idealnie nadają się na zwierzątko domowe, ponieważ są bezwonne, nie wymagają żadnych szczepień i nie mają pcheł, a ich futro nie uczula. Nie trzeba sprzątać po nich wymiocin, ponieważ nie wymiotują.

2. Tchórzofretka
Może nie są tak urocze jak szynszyle lub owce, ale są jedyne w swoim rodzaju (no dobra, przypominają jamniki, swoją długością). To taka miniaturowa wersja psa: lubi ruch, zabawę i towarzystwo ludzi. Można ją nauczyć różnych sztuczek oraz wychodzić z nią na dwór, ale tylko na szelkach i smyczy. 
3. Owca 
foto:still-improving - Owca Walijska Czarnonosa

Urzekła mnie ich uroda, a charakteru nie znam, niestety, ale jest bardzo mało informacji o nich w polskim internecie (chyba, że źle szukam).

4. Koń, a dokładniej rasa Shire
Ta rasa koni należy do największych na świecie, osiągają 1,92 m, więc moje 1,84 m nie będzie przy nich głupio wyglądać :D W dodatku jest bardzo łagodnym i przyjaznym olbrzymem, a do tego jest niezawodny o żywym temperamencie.

PS: Jeśli ktoś ma lub chciałby mieć szynszylę, to znalazłam fajną stronkę o nich >klik<

Pozdrawiam :)

Komentarze

  1. Miałam kiedyś fretkę....nigdy więcej xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale dlaczego? Przecież to takie małe jamniczki :3

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Majowe krasnoludki 2016 roku